Światowe finały WCG 2011 Korea   

Bartek na dzień przed meczami     2011-12-09 11:58:43 mr0
Kolejny dzień, czyli już drugi. Docelowy to w sumie pierwszy gdyż to dopiero dziś rozpoczyna się WCG. Noc przebiegła spokojnie, twarde łóżko ale dość wygodnie. Niestety hom3r mnie obudził o godzinie 8.00 i musialem już w stać.

Oczywiście kąpiel i śniadanko w hotelu, niestety troszeczkę się zawiodłem gdyż była jajecznica, chleb tostowy, dżem jakoś dziwnie otwierany i coś ala chrupiące pierogi. Jedyne co mi zasmakowało to sok agrestowy - był pyszny.

Następnie zbiórka o 10.15 na holu hotelu i przejscie do hali (200m) na próbe wniesienia flagi. Ogólnie rzecz biorąc byliśmy za wcześnie a sama hala troche rozczarowała, ale o tym za chwile. Stałem za sceną i oglądałem rozpoczęcie (przemówienie, szefów WCG i Samsunga, pokaz tańca połączonego ze sztuką walki i maczetami, no i wniesienie flag. Fajne uczucie wnieść flage swojego kraju, wtedy tak naprawde wiedziałem po co tu przyjechałem i kogo reprezentuje (Machałem jak najwyzej się dało ;-P)

Po ceremoni otwarcia, ponudziliśmy się ze 2 godzinki, a po nich hom3r zaczynał swoje mecze, dzisiejszy dzień głównie był skupiony przeze mnie na dopingu innych zawodników reprezentujących nasz kraj. Przyznam szczerze, że największe emocje towarzyszyły nam podczas 3 meczu rozgrywanego przez Bartka Piętke, w którym gracze, team leaderzy i ekipa polsatu, dość żywiołowo reagowała na poczynania Bartosza. W 90min zapadliśmy milczeniem kiedy to przy stanie 1:1, Bartek nabił napastnika rywala i stracił gola, przez co przegrał swoje spotkanie 1:2. Każdy łapał się za głowe, ale cóż tak bywa... Na szczęśćie hom3r sie nie załamał i z gruzinem wygrał emocjonujące spotkanie 2:0.

Po rozgrywkach hom3ra i jego awansu z 2 miejsca, udaliśmy się do hotelu. Po kilku chwilach przesiedzianych na holu (tylko tam jest darmowy internet) i wielu zarów i pogadanki udaliśmy się na siłownie na której pakowaliśmy bajceps!

Siłownia, siłownią a czas nas troszkę gonił, o godzinie 19 rozpoczynało się Welcome Party na które się wybieraliśmy. Jak już udało nam się dotrzeć z hom3rem i Loordem, połowa ekipy juz była po przystawce, na szczęście nie spóźniliśmy się dużo i także ją dostaliśmy. Niestety nie bardzo bylem zadowolony ponieważ spróbowałem kraba( tak mi mówiono) i nie smakował mi w ogóle, a poza tym, że na końcu troszeczkę zaleciał rybą. Czas przy jedzeniu umilała muzyka, a później Zespół Koreanek grał na instrumentach na żywo - fajne show i mogło się to podobać. Po imprezie udaliśmy się do hotelu, wypiliśmy jedno piwko i właśnie leżę w łóżku, piszę bloga i zaraz idę spać. Niestety bloga ujrzycie dopiero jutro, ponieważ brak internetu w pokoju o czym pisałem wcześniej. Pozdrawiam!

Bartas
Odśwież listę
     
     
     
    Zaloguj się aby dodać komentarz
     
     
     




    0.0322680473